Koniec laby. Znowu trzeba pedałować. Już jutro przedostatnie zawody BM 2009 - Karpacz. Poznań odpuściłem, ale Lesni byli. Poprawili wynik do generalki. W wysokiej formie nadal jest Krzysiek - znowu punktował. Niestety sukces okupiony utratą samochodu przez Anię i Piotra. Poznań okazał się mało gościnny. Nawet nie wiem jak to sie zakończyło.
Karpacz juz czeka. Za siedzibę obraliśmy Rezydencję Apollo - odnoszę wrażenie, że idealnie nazwa jest z nami spasowana. Dziś wieczorem odprawa. Przydział dystansów - uwaga, nie pachać się na Giga. Niestety Darka w Karpaczu nie będzie i Giga zostanie pozbawione walki z nami. Jedzie z nami Leszek "Jędrek" - Jola znowu ma konkurenta. Czy znów bedzie w garniturze? A i FaWKulce przyjadą w pełnym, 5-osobowym składzie.
W sobotę po maratonie świętujemy. Mam nadzieję, że w 100% ukończymy - i to jest miarą naszego sukcesu. Ale przyczynkiem do świętowania jest co innego. To 1 rocznica ślubu Hrabiostwa. Czy impreza potrwa jak rok temu do białego rana? Już my się o to postaramy (żeby nie mieli sił prezentu zapełnić).
A teraz już GORZKO, GORZKO, GORZKO i "... ten się pod stół skryje".
Shrek