KOMUNIKAT 3/2012

Poproszę o zgłoszenia wybierających się 28.4.2012 do Zdzieszowic.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Leśni na śniegu.

Jak w zapowiedziach zminiliśmy dyscypline. Oczywiście tylko sezonowo. Już po raz 8 odbyliśmy zimowy obóz przedświąteczny w Val di Sole. Dopisało wszystko, łącznie z kelnerami (niestety Włochy w zimie robią się nieznośnie drogie). Generalnie wyjazd udany. Straty własne niewielkie. I tylko wśród kibiców (1 obojczyk, 1 kolano + zagipsowany w promocji kciuk). Przy okazji prawdopodobnie pozyskaliśmy klilku nowych Gigowców w M-6. Niech się nas boją.
A że zabawa była przez cały tydzień pyszna, dało to asumpt nowym kibicom do wykazania się talentami literackimi. Próbka poniżej:


Grupka JEŻDŻĄCYCH INACZEJ



...jako rzecznik tejże grupki gdzie są 3 czaderskie Dupki:
Wielka paczka Pana Szreka przyjechała tu z daleka wiedząc dobrze co ją czeka.
Rano twarze opuchnięte, po południu uśmiechnięte.
Parę godzin po kolacji są już w stanie hibernacji.
Czy w Madonnie czy w Dimaro zawsze nieźle się nawalą.
Czasem ktoś coś sobie skręci, wszak narciarze nie są święci.
Mając sprzęt wysokiej klasy jeżdżą czasem jak kutasy.
No a impra w Okrąglaku jest już słynna wśród rodaków.
Mając wszystko na uwadze Szreku mocno dzierży władzę.
Wespół z Hrabią i Luzakiem tworzą mega niezłą pakę pod Didżejki patronatem.
Kończąc swoje trata-tata -Wrocek górą! nie ma bata!!
Wielkie dzięki drogi Szreku - całkiem szczerze "git" Człowieku!
R. (Gandhi)

poniedziałek, 5 października 2009

Hrabiego podsumowanie sezonu.

ON albo (Shrekowi Naród)

Śnieżnie, biało i puchato
Gdy się kończy, znak ,że lato
Nartowania – świetna sprawa
Czas dobiega, gdzie zabawa?

Wymyślić coś szybko trzeba
Trza nam Igrzysk, trza nam chleba
Zwykły chleb plus mordy bicie?
Chyba nie o tym myślicie ?

JOLA
Wówczas Jola z Biestrzykowa
Rzecze, wszystko niech się schowa
Pomysł mój Wam życie zmieni
Będziecie zadowoleni

Cóż więc robić? Mówię zatem
Co będziemy robić latem
Trochę po tym będzie prania
Zmieniać będziecie ubrania

Menel, kowboj, burżuj, dziwka
Niezła dla wsi to pożywka
Alfons, z wąsem przebieraniec
No i oczywiście taniec

FIONA
Całkiem miło mówi Fiona
Powinnam być zadowolona
Gdyby jeszcze tak czasami
Pospacerować z kijkami

GOŚCINNA
Kijki, taniec, przebieranki
Dziewczyny to mają zachcianki
Muszę mieć swój pomysł - inny
Taki mój, bardziej Gościnny

O! Na obiad Was zaproszę
Choć prywatnie Was nie znoszę
Dobra, spokój toć żartuję
Coś Wam super ugotuję

LUZAK
Taki sport to mi pasuje
Gościnna dla mnie gotuje
Zaś Karinka mi przypala
Rozmarzył się sportsmen - Lala

KARINA
Przypala i podaje dopalacze
Jak kurka domowa gdacze
Powiedzmy więc sobie śmiało
Ciebie chyba pooo..rąbało?

STRYJEK
Zamyślił się Wujek - Stryjek
W koci Lali patrząc ryjek
Ale jeszcze z Was młokosy
Fan – to cienkie papierosy

Palisz sobie, gadasz z bratem
Egzaltujesz aromatem
O sportowcach myślisz - głupi
Kto to jeszcze dzisiaj kupi?

SHREK
Po raz pierwszy Shrek się wkurzył
Dobra! Tylko się oburzył
Przykład, przykład człeka czyni
Stryjek! Ciebie słucha Mini!

MINI
Tato! Mini się odzywa
Mini - taka jego ksywa
Wiem gdy Człek jest wielkiej jazdy
Przecież mam już Prawo Jazdy

ZOŚKA
Zośka też wkłada trzy grosze
Ludzie ja was bardzo proszę
I powiem wam tylko tyle
Super … to są - TVN Style

A co przy tym jest radości
Porozciągać można kości
Na kanapie boki zmieniać
I mieć coś do przegryzienia

SZESIO
Tu się pierwszy wyrwał Czesio
Choć już głos chciał zabrać Lesio
Powiem Wam, bez podpierduchy
Cool! Polować jest na muchy

KRYCHA
Czesiu! Biedna kreaturo
Mój sport jest nad każdym górą
Co prawda super jest pranie
Ale lepsze odchudzanie!

JELONEK
Tylko Wam pogratulować
Ekstra!... to jest galopować
Zacząć i tak skończyć dzionek
W dyskurs wmieszał się Jelonek

DRUID
Jak Was słucham mam „polewkę”
Sport - to walczyć o nalewkę
O nalewkę gdy ubywa
Druid, Druid moja ksywa

IZABELL
Tu Izabell się wkurzyła
Nie chcę być już dla Cię miła
Wszyscy niech usłyszą wieści
On dodaje E – 40-ści

Oooo! Zaryczał Druid basem
Dodaje ją tylko czasem
Zwykle robię to genialnie
Trunki pędząc na-tu-ral-nie

PORUCZNIK
Rżewski się tu włączył cudnie
Otóż piłem to w południe
Shrek podłączył swoje ryło
Ulepszaczy tam nie było

DOLORES
Nagle poczuł wzrok Dolores
Poczuł przez to silny mores
Ta z myślami gdzieś tam w chmurze
Taniec super jest…. na rurze

Trochę się nam namieszało
Wszak nie o to tu „biegało”
Na sportowe życia bycie
Pomysł trzeba mieć na życie

Tu Shrek swą estymą wkroczył
Ktoś Was chyba zauroczył
Pomysłu na ruch szukamy
A konkretnie nic nie mamy

To był moment przełomowy
Szukaliśmy wszak odnowy
„Szukajmy jej wciąż i stale
Dążąc do niej. A wytrwale”

Tak Shrek zaczął swe wywody
Obiecał lać mało wody
Zakrzyknął więc „DO CHOLERY!
Co jest z Wami ??? a ROWERY???

Wtedy wszystkich oświeciło
Wszystkim wykrzywiło ryło
A Shrek czując, że panuje nad tłumem
Rzekł: Powiem wszystkim Wam co umiem

Powiem bo rozumiem wiele
Więcej wiem niż Ci w Kościele
I choć Świat się w koło zmienia
Wciąż mam coś do powiedzenia

Jeśli nie wiesz to podpowiem
O Etrusków życiu powiem
O kwantów teorii na świecie
Powiem bo pewnie nie wiecie

I powiedział to co wiedział
O Sumerach opowiedział
Tajemnicą nie jest burza
Wciąż tym kilku ludzi wkurza

Tego było już za wiele
Zwarli szyki Przyjaciele
Mądruje i jeździ Rowerem
K… niech będzie Premierem!

Premierem?! A nie ma sprawy
Lecz wyjedzie do Warszawy
Przecież trochę go lubimy?
Coś mu tutaj załatwimy.

Shrek- niecnota i pierdoła
Rozejrzał się dookoła
Nie chciał naszym być Premierem
Zróbmy go więc… tym… TRENEREM!!!!!!!!!!

Treeener… to jest coś dla niego
Nie ma co pytać dlaczego?
Zastosuje swe taktyki
A nam skoczą statystyki

Wybór przyjął zadowolony
Udał, że jest zaskoczony
Wziął się ostro do roboty
Ja was poustawiam - Koty!

Trenujecie niezbyt wiele
Od dziś jeździmy w niedziele
Wolnego nie będzie wcale
Ja was poustawiam – Lale!

Żadnej wódki czy nalewki
Od dzisiaj zjadamy marchewki
Zrzucicie zbędne zapasy
Ja was poustawiam - Cieniasy

Weekendów nie mieli wcale
Pracowali wciąż wytrwale
Ściśle według wskazań trenera
A wyniki bliskie zera

DOTTORE
Dottore rzekł spokojnie : Trenerze
Wyznać muszę tobie szczerze
Przez twój trening na pysk padam
Odczep się bo Cię przebadam

KRZYSIEK
Krzysiek główny sponsor rzecze
Daj im spokój mój człowiecze
Złą marketingu jest zasadą,
Że z mym logo zwłoki jadą

IWONKA
Interwencja nic nie dała
Jeszcze Córcia próbowała
Tato, tato dość już tego
Zajeździsz mi narzeczonego

TOMEK
Tomek też chciał coś powiedzieć
Ale Shrek mu kazał siedzieć
Trenuj, trenuj a zawzięcie
Jeśli chcesz być moim ZIĘCIEM!

AMARETTO
Amaretto, lizus znany
Chyba w Shreku zakochany
Treningiem był zachwycony
To mój IDOL …rzekł do żony

JA
Jeszcze Hrabia leń i cynik
Z Mega chciał uczynić z Mini
Ale mu powiedział Shreku
Wstydź się Dziadu! W twoim wieku!?

Wszyscy chodzili zestresowani
Zmartwieni i sfrustrowani
Aż po ostatnim treningu ustaliła Grupa
Że, jesteśmy w porządku, że to Trener DUPA!!!

Można by tu skończyć bo to koniec TOUR-u
Już nie przeskoczymy nawet w stoczni muru
Ale kończąc tak z DUPĄ zabraknie nam czegoś
Bo jednak trochę polubiliśmy Trenera naszego

Zatem wszem i wobec wszystkim ogłaszamy
Że radość i zabawę wielką z tego mamy
Pozostało już tylko wręczyć Ci podarek
Nie myśl ,że Bóg wi co tam , ot taki PUCHAREK!!!!!!!!!!!

piątek, 18 września 2009

Karpacz już jutro.

Koniec laby. Znowu trzeba pedałować. Już jutro przedostatnie zawody BM 2009 - Karpacz. Poznań odpuściłem, ale Lesni byli. Poprawili wynik do generalki. W wysokiej formie nadal jest Krzysiek - znowu punktował. Niestety sukces okupiony utratą samochodu przez Anię i Piotra. Poznań okazał się mało gościnny. Nawet nie wiem jak to sie zakończyło.


Karpacz juz czeka. Za siedzibę obraliśmy Rezydencję Apollo - odnoszę wrażenie, że idealnie nazwa jest z nami spasowana. Dziś wieczorem odprawa. Przydział dystansów - uwaga, nie pachać się na Giga. Niestety Darka w Karpaczu nie będzie i Giga zostanie pozbawione walki z nami. Jedzie z nami Leszek "Jędrek" - Jola znowu ma konkurenta. Czy znów bedzie w garniturze? A i FaWKulce przyjadą w pełnym, 5-osobowym składzie.


W sobotę po maratonie świętujemy. Mam nadzieję, że w 100% ukończymy - i to jest miarą naszego sukcesu. Ale przyczynkiem do świętowania jest co innego. To 1 rocznica ślubu Hrabiostwa. Czy impreza potrwa jak rok temu do białego rana? Już my się o to postaramy (żeby nie mieli sił prezentu zapełnić).


A teraz już GORZKO, GORZKO, GORZKO i "... ten się pod stół skryje".


Shrek

piątek, 21 sierpnia 2009

Obóz niskomorski w Łebie.

Naoglądaliśmy się tiwi i jak zwykle na przekór wiedzy ogólnej pojechaliśmy, zamiast na obóz wysokogórski, na obóz niskomorski. Nam i tak nic nie zaszkodzi, a czerwone krwinki mnożymy za pomocą czerwonego, wytrawnego (jak my) wina.

Biorąc po uwagę średnią obecności na treningach (patrz fotka) zastanawiam się po co targaliśmy aż 4 rowery. Okazało się, że niechcący dobraliśmy (dobrałem) warunki treningu pod edycję BM w Poznaniu - ponoć tam same piaski. A nie wybieram się - w tym dniu będe świętował ostatnie urodziny z serii 40-ste ...

W międzyczasie niewielka ekipa Dziadków (i jednej Babki) punktowała na BM w Ustroniu. Formą błysnął Krzysiek, który na czyściutkim (czyzby znów nowym?) rowerze dołożył punkty do klasyfikacji drużynowej. Jako, że dominującym dla naszych dystansem był Mini, w generalce spadliśmy na 33 miejsce. Sylwia, Jola i Darek mimo nieobecności utrzymali miejsca indywidualne.

A za tydzień Jakuszyce. Miejsca mamy zarezerwowane. Plan podobny jak w Świerdowie. W piątek wieczorem odprawa w ośrodku biathlonowym. Wręczenie "pucharów" w sobotę w jakiejś piwiarni w Harachowie.

Strzeżcie się bo znów nadjeżdżamy silna grupą.

Shrek

sobota, 8 sierpnia 2009

Z (bardzo) tyłu peletonu.

Maratony rowerowe różny mogą mieć wpływ na pedałujących. Na mnie ten podziałał wyjątkowo literacko i muzycznie. Już przy podejściu na start sapiąc i dysząc- dysząc i sapiąc z patosem recytowałam w duszy
Kondycjo!!!
Ile cię trzeba cenić
ten tylko się dowie
kto cię stracił !!!!
Dziś urok twój w całej ozdobie
nie czuję i dlatego opisuję
bo tęsknię po tobie!!!
a potem tak przyjemne chwile na starcie, wspólny śmiech - zwłaszczy tych co od razu idą na piwo i ustalanie bufetu Leśnych Dziadków tam na górze, z szampanem i najpiękniejszymi dopingującymi nas Kobietami.... szkoda, że to tak krótko trwa. Mały apel do organizatorów... może by tak dłużej ..... na starcie..... tak jeszcze wszyscy razem ?.....
Ten maraton był pod każdym względem rekordowy !!!!! Najszybsze opuszczenie siodełka i podjęcie walki na piechotę i największa ilość zatrzymanych samochodów przy podjeździe do stacji gondolowej. Kochani kierowcy co pewnie dopingowaliście mnie ze swoich rozpalonych samochodów i sledziliście z nadzieją każdy mój krok (ciekawe jak komentowaliście moje zatrzymania na picie, podziwianie krajobrazu, złapanie oddechu?) wierzcie mi czułam na plecach wasze marzenia żebym może tak choć nieco szybciej... próbowałam ale wyszło jak zwykle... A tak naprawdę to przez Pana Quadowca co nie chciał Was puścić. I tak mieliście szczęście. Trwało by dłużej ale chwilę wcześniej zrezygnował nasz Kolega - Brat Naszego Najgłówniejszego Trenera. W koszulce samoobrony z napisem Bedem Członkiem Grupy Trzymającej Władzę , w marynarce, lakierkach, i na specjanie kupionym w tym celu rowerze. Wygłądał absolutnie odlotowo.
Leszek też ma rekord na swoim koncie jakim nie może pochwalić się nikt z nas ..... zamknęli Mu wjazd na mini!!!! W jego imieniu kolejna prośba do organizatorów - nie zamykajcie nam za wcześnie szans na późną karierę sportową !
A potem rozkoszna chwila przez las, wietrzyk wieje słońce świeci i tylko ta perspektywa asfaltu za chwil parę ... A na asfalcie powraca pytanie o kondycję i śpiewana odpowiedź z piosenki Pani Rinn - no nie ma , nie ma, nie ma! ... a potem długo, długo pod górę i rozważania - po co to właściwie mi ten rower? Tak się na tych rozważaniach skupiłam, że kiedy rower mnie wyprzedził bo zrobiło się lekko z góry, to od razu sobie przypomniałam, po co go te 8 kilometrow pchałam.
Na trasie towarzyszył mi, jak się okazało 10 letni chłopiec ( ja mam cos jednak z tymi dziećmi na kazdym maratonie, tylko one nawiązują ze mną próbę walki) i tak się mijaliśmy - pod górę on mnie brał techniką i młodością, z góry ja go przekrojem kół i masą. I niestety znowu nie byłam ostatnia !!!! a już układałam sobie plan rewanżu i myślałam, że jak już osiagnę to wymagane ostatnie miejsce to zacznę prawdziwą walkę..... o przedostatnie. A tak pozostaje mi kolejny raz zrobić wszystko, żeby się udało....
A poza maratonem to to był kolejny tak piękny wspólny wyjazd.
Bo nasze wyjazdy - to łąki słońcem nagrzane
- to pstrągi tak dobre, że lepiej je jeść niż opisywać
- to najpiekniejszy ból brzucha jaki znam, bo ze śmiechu
- to ognisko długo w noc palone
- to wspólne spiewy na wesoło, żołniersko, lirycznie
- to wędrówka po górach
- to zgubienie trasy co tylko uśmiech powoduje
- to jeszcze po lampce wina na schodach przed wyjazdem
- to niechęć do wyjazdu i radość na kolejny
a to wszystko w dużej mierze dzięki pasji, zaangażowaniu i chęci Jednej Osoby.
Wiesiu .... Ty wiesz......

Jola Kwiaciarka

wtorek, 4 sierpnia 2009

Po Świeradowie.

No to Świeradów za nami. Zgodnie z przewidywaniami było nas trochę. Dopisali tez sympatycy i sponsorzy (szkoda, że nie przy regulowaniu rachunków w Izerskiej Chacie). Jeden z sympatyków nawet kupił sobie rower, kask, zapłacił wpisowe i wystartował z nami pod ksywką Jędrek L. (na zdjęciu w środku).



Co wydarzyło sie na trasie opisze mam nadzieje nasza Kwiaciareczka (startowała w nowej koszulce firmowej!). Najważniejsze, że wszyscy dojechali do mety cali i zdrowi. Ponieważ w zawodach mamy małe szanse na puchary i inne nagrody, nadzieją naszą była tombola. A ponieważ nie było Sylwii (wakacje) to wracamy z pustymi rękami.



Wiesiek



PS. Barwy Leśnych Dziadków i Babek widoczne były na Śnieżce, gdzie w uphillu Zbyszek Krawczyk prezentował sie w naszym stroju na 1 miejscu w kategorii M-5.


czwartek, 30 lipca 2009

Świeradów Zdrój - sobota 1.8.2009

Spotykamy się w Świeradowie. Z zapowiedzi wynika, że będzie nas moc. Ale akurat w kurorcie gdzie średnia wieku wynosi 75 Jahre wtopimy się w otoczenie.

Odprawa w piatek, 31.7.2009 wieczorem w Izerskiej Chacie (Michał ma super pstrągi)

Sobota, start z sektora 7+ o g. 11:00. Po maratonie, tomboli i regeneracji część artystyczna w Izerskiej Chacie (wiecie co Michał ma dobrego).

W niedzielę wycieczka na naleśniki (omlet) z jagodami do Chatki Górzystów.

Zapraszamy

W


piątek, 17 lipca 2009

Fotorelacja z treningu 12.7.2009

Trasa: Marszowice - Prężyce (bufet) - Brzeg Dolny (bufet) - Prężyce (bufet) - Marszowice.
Dystans: 54 km
Uczestnicy: FaWkulce (mąż z żoną), Bogus, Krzysiek (na czystym rowerze), Dottore (zabezpieczenie medyczne), Hrabia, Shrek.
Podsumowanie: zgodnie z zaleceniem Amaretto nie zapominaliśmy o napojach i nikt się nie odwodnił.

czwartek, 9 lipca 2009

Notatki z tyłu peletonu.

... kolejny raz na starcie i kolejny raz śpiewamy radosnym głosem "...co ja robię tu, co ja tutaj robię?"


Nasza taktyka grupowa jest nieco odmienna i zależna od ilości kondycji zabranej z Wrocławia. Mojej wyjątkowo nie spakowałam co daje się odczuć już na starcie. W końcu walka o ostatnie miejsce zobowiązuje. Na poprzednim maratonie zamykałam stawkę wraz z przesympatycznym Panem jadącym razem z synem, a synowi towarzyszyło rozwolnienie co dawało mi szansę na nawiązanie walki i utrzymywanie tempa. Niestety zeszli z trasy i jedynym towarzyszem została bezkresna pustka.
W Krakowie nawiązałam dialog (w końcu od czego są maratony) z dwoma Panami startującymi z grupą swoich i pożyczonych dzieciaków. Pozachwycałam się metodami wychowawczymi i wspólnymi występami i tyle ich widziałam bo dzieciaki nie miały problemów zdrowotnych i szybko pokazały mi jak wyglądają ich koszulki z tyłu (były dokładnie tak samo ładne jak z przodu), a potem ..., a potem jak zwykle było cudnie ... samotnie, wolno i dużo na nogach z powodu błota. Sporo powtarzających się myśli, że dlaczego maraton nazywa się rowerowy jak ja przeważnie biorę na piechotę, że właściwie co JA tu robię, skoro pod górę się męczę a z góry boję i zawsze ta sama konkluzja: jak dobrze, że mogę, że nie muszę, że nie najważniejszy wynik i że jest tu miejsce dla każdego i dla tych co walczą o sekundy i metry i dla takich jak my, którzy się świetnie bawią, którzy walczą czasem z samym sobą, którzy zrobili z maratonu kolejny po nartach pomysł na fantastyczne spędzanie czasu.
Wiesiu Szreku Zielony to wszystko dzięki Tobie, dziękuję.

Jola Kwiaciarka z drużyny Leśnych Dziadków

wtorek, 7 lipca 2009

Po błotnych kąpielach.


No! Doszedłem do siebie. Co prawda wiek wskazywałby na koniecznośc rozpoczęcia kuracji borowinowych, ale w Krakowie to była lekka przesada. Do dziś nie pokazałem mamusi koszulki (drugi raz by mnie nie puściła). Ciągle czekamy na relację naszej Kwiaciarki "Z tyłu peletonu", że w końcu coś opisze, choć akurat ta część peletonu jest nam najlepiej znana.



Krakowskie resume: w generalce bz., tzn. 34 miejsce, Sylwia znowu wygrała, ale brak jej kilku punkcików do 1 miejsca, Darek zabłądził na Megai stracił 6 miejsce w Giga (jest 8). Jolka znowu przegrała ostatnie miejsce na Mini - bo nasz Mini z powodu 2 kich ostatnie 8 kilometrów dawał z buta i Jola go wyprzedziła.


Sylwia na pudle.

Mini wyprzedza Jolę.


Czekam na info kto jedzie do Tarnowa. Obecni w Krakowie są jakby co usprawiedliwieni.



Pozdrawiam

Wiesiek

PS. A tak pędzi Jola

(autor: fotomaraton.pl)

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Najbliższa męczarnia - Kraków, 28.6.2009

Witam,
kto wybiera się do grodu Kraka?
Jolka, Hrabia i Amaretto jadą w piątek. Shrek, Mini i Tomaszek dojadą w sobotę wieczorem. Jak zwykle startujemy na świeżości (wszystkie terminy w których moglibyśmy potrenować mamy zajęte przez imprezy).
Pozdrawiam
W.

niedziela, 7 czerwca 2009

No to zaczynamy!

Foto: Bartek Sufin

Ruszamy z blogiem, który prawdopodobnie za pół roku wygra większość rankingów w swojej kategorii. Reklamodawców z góry uprzedzamy - miejsca na tej stronie zostały wykupione już zimą 2004 roku. Teraz to możecie co najwyżej nam pokibicować ;)