
fot. fotka 67
No i przyszlo mi wracać jak na hulajnodze. Na szczęście dało się jechac z góry. Ale ekscesów nie koniec - Czesiu sie pogubił i pojechał na Mega. Tu z Krysią oczekujemy na jego powrót:

fot. MGOKSiR Azymek
W sumie ze Zdzieszowic zadowoleni byc nie powinniśmy. Jedynie Marysia i Sylwia stanęły na wysokości zadania, czyli na pudle (Mini K0 i K4). Dobrze, że im zaczyna to w krew wchodzić.
Kolejna edycja (Wieluń) uległa powodzi i została przełożona na sierpień. Następna była Polanica. Sportowo dużo lepiej. Kilka pudeł (Zbyszek, Marysia i Sylwia). Także 4, 5 i 6 miejsce. Niestety Sylwia miała wypadek i po maratonie musiano jej załozyc na ręke szwy. Na jakiś czas to ją wyklucza z walki.
Oczywiście w Altheide był bankiet. Sponsor nie zawiódł i niektórzy nazajutrz dopytywali się czy oni się urwali z rachunku czy jak bo w portfelu mają tyle samo pieniedzy co przed bankietem.
I tak zleciało nam do połowy czerwca. Między maratonami zrobilismy u Fa dobry uczynek (trzeba było jakośc kawę, ciastka i piwo odpracować). Jesli Krysia udostępni fotki to dorzucę.
A następny odcinek już o Piechowicach. A tam sie działo ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz