W końcu sobie wyjechałem odpocząć, ale dopadała mnie informacja Darka-Giaga. Że zapomniałem o Ewie. Choćby mnie brano na męki to do zapomnienia się nie przyznam. Po prostu zwalę na komputer. Albo na internet. W końcu to i tak są tak niezrozumiałe rzeczy, że mało kto byłby w stanie merytorycznie popolemizować.
Czyli to, że na marginesie wśród osiągnięć nie było Ewy to wina netu i kompa. A teraz już są. A to moja zasługa.
Pozdrawiam więc wszystkich z bucika. Zaczynam się kierować do domu. Choć w Kielcach się nie zobaczymy będę pilnie (z wiadomych względów) śledził wyniki. A widoki są niestety marne - tak krótkie Giga może skusić jednego z tych co za mną i wypadnę z 10.
W
piątek, 30 września 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz