Naoglądaliśmy się tiwi i jak zwykle na przekór wiedzy ogólnej pojechaliśmy, zamiast na obóz wysokogórski, na obóz niskomorski. Nam i tak nic nie zaszkodzi, a czerwone krwinki mnożymy za pomocą czerwonego, wytrawnego (jak my) wina.Biorąc po uwagę średnią obecności na treningach (patrz fotka) zastanawiam się po co targaliśmy aż 4 rowery. Okazało się, że niechcący dobraliśmy (dobrałem) warunki treningu pod edycję BM w Poznaniu - ponoć tam same piaski. A nie wybieram się - w tym dniu będe świętował ostatnie urodziny z serii 40-ste ...
W międzyczasie niewielka ekipa Dziadków (i jednej Babki) punktowała na BM w Ustroniu. Formą błysnął Krzysiek, który na czyściutkim (czyzby znów nowym?) rowerze dołożył punkty do klasyfikacji drużynowej. Jako, że dominującym dla naszych dystansem był Mini, w generalce spadliśmy na 33 miejsce. Sylwia, Jola i Darek mimo nieobecności utrzymali miejsca indywidualne.
A za tydzień Jakuszyce. Miejsca mamy zarezerwowane. Plan podobny jak w Świerdowie. W piątek wieczorem odprawa w ośrodku biathlonowym. Wręczenie "pucharów" w sobotę w jakiejś piwiarni w Harachowie.
Strzeżcie się bo znów nadjeżdżamy silna grupą.
Shrek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz