KOMUNIKAT 3/2012

Poproszę o zgłoszenia wybierających się 28.4.2012 do Zdzieszowic.

czwartek, 29 lipca 2010

Sukcesy w mieście na K. nad Wisłą.

Ja tam bylem. Beczulke miodu pilem. No prawie.
W sobotę, 17 lipca w najwieksze upaly, namowiony przez Darka Giga i wciagając w to Amaretto wybralismy sie do miasta na "K" nad Wislą. Tam byl szosowy wyscig o beczulkę miodu. Mega to 80 km (u mnie 89 km), Giga 2 razy tyle.
Pogoda dopisala (jak kelner do rachunku). W ciagu dnia mialo być ponad 36 stopni.
Pierwszy startowal Darek. Mial jechac Giga, ale sedziowie chyba z litosci zabronili tak dojrzalym gosciom jechac tak daleko. To naszego Giga'nta tak wqrzylo, że już po 15 km pogubil się i wrócil na start. Mial jechać w grupie z nami, ale 10 minut wczesniej startowalo parę kobitek więc wybral estetyczniejsze niż my otoczenie.
Już po 1 h 40 min. oczekiwania nasza kolej. Ruszylismy ostro (dla nas i jeszcze dwojga). Bo reszta bez szacunku dla wieku i szczególnie mojego roweru ("goly" trekking na cynglówkach) pojechala nie oglądając się na nas. Do 26 km szlo dobrze. Srednia powyzej 30 km/godz. w dokuczliwym upale uznalismy za dobry wynik (na MTB czolówka Giga jeździ szybciej). Niestety wtedy zlapalem gumę. Zmiana, psucie 2 pompek i czekanie na pożyczkę kosztowalo nas troche czasu. Ponieważ Amaretto zostal mi do pomocy postanowilem w dalszej częsci walczyć o jego wynik. Do końca robilem za zająca. A oto efekt naszego wysilku:

Swiętowanie sukcesu odbylo sie na Marszowicach, w posiadlosci Hrabiów. I tam tez bylem, piwo, miód ...

Brak komentarzy: