
Aż boję się czy w krwi zostało miejsca na białe krwinki.
Jedynym niezadowolonym z postępów przygotowań był Dottore. Strasznie kręcił nosem:

A dziwię mu się bo zaklęcie "aby cie wzdęło" działa bez zarzutu:

Tak przygotowani stawiliśmy się (nielicznie) 1.4.2012 na objazd trasy Bike Maratonu. Okazało się, że to jednak nie jest prima aprilis i trzeba było jechać. Daliśmy radę. Dziewczyny się spóźniły, ja uciekłem (spieszyłem się do domu by się przebrać), a Krzysiek się zgubił. Jedynie Romek pojechał wg planów.
A po 15:00 już w znacznie liczniejszym gronie zostaliśmy ugoszczeni przez Alinę i Mariana. Krysia z Krzyśkiem dołożyli coś od siebie i otwarcie sezonu wypadło bardzo okazale. A jak smakowicie! Do zespołu dołączył najmłodszy zawodnik:

Prawdopodobne jest, że nim nauczy się chodzić, będzie już umiał jeździć na rowerze. Niech no tylko Likierek to zobaczy!
I tak to upływają nam ostatnie dni przed rozpoczęciem sezonu BM 2012.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz